Dodał(a) yotan dnia 3 - 03 - 2011 0 Komentarzy

► W „Science” została opublikowana praca francuskich badaczy, którzy przez 10 lat obserwowali kolonię królewskich i doszli do wniosku, że znakowanie osobników znacznikami skrzydłowymi negatywnie wpływa na ich kondycję oraz przeżywalność. Wbrew opinii niektórych dziennikarzy, przedstawione w prestiżowym periodyku rezultaty wcale nie odgrywają roli rozstrzygającego argumentu w odwiecznym sporze zwolenników i przeciwników obrączkowania.

Obrączkować czy nie obrączkować – oto jest pytanie

W 1899 Hans Christian Cornelius Mortensen, duński nauczyciel biologii, jako pierwszy na świecie oznakował metalowymi obrączkami dzikie ptaki – w tym przypadku były to szpaki. W ten sposób rozpoczęła się niewątpliwie błyskotliwa kariera obrączkowania, które w krótkim czasie zyskało ogromną popularność na całym świecie jako standardowa metoda znakowania ptaków. Umożliwia ona nie tylko śledzenie przemieszczeń poszczególnych osobników, ale też badanie przeżywalności, poznawanie przyczyn śmiertelności, stopnia przywiązania do terenów lęgowych i zgłębianie wielu innych aspektów ptasiego życia. W wielu krajach istnieją centrale obrączkarskie, koordynujące prace obrączkarzy na swoim terytorium i podejmujące współpracę w ramach międzynarodowych sieci z innymi takimi instytucjami. Naukowe obozy ornitologiczne, podczas których ptaki są chwytane w specjalne sieci i obrączkowane, zdążyły silnie wrosnąć w krajobraz krajowej ornitologii, przyciągając co roku rzesze miłośników tej formy badań.
Nie brakuje również osób sceptycznie odnoszących się do tej metody. Ich obawy budzi najczęściej powodowanie u ptaków stresu podczas chwytania i prac związanych z obrączkowaniem. Często wskazują również na niską efektywność obrączkowania – aby uzyskać wiadomość powrotną, trzeba najczęściej zaobrączkować co najmniej 100 osobników. Nie można również zapominać, że argumentów przeciwko obrączkowaniu czasami dostarczają im niektórzy obrączkarze, o ile w swoich działaniach stawiają „założenie blachy” nad dobro ptaka (co jednak, moim zdaniem, jest bardzo rzadkie i ma charakter incydentalny, a nie powszechny). Wybuchające co pewien czas na listach lub forach gorące dyskusje między zwolennikami obu poglądów najczęściej nie prowadzą do konstruktywnych wniosków i każdy pozostaje przy swoich przekonaniach.

„Zobacz kochanie, coś dziwnego założyli sąsiadowi z gniazda obok…”

Trudno zgodzić się z Margit Kossobudzką, że oto doszliśmy do miejsca, w którym przeciwnicy obrączkowania odnieśli ostateczne i definitywne zwycięstwo wobec swoich oponentów. Taką opinię opiera na wynikach przedstawionej w „Science” pracy francuskich naukowców badających przez 10 lat żyjące kolonijnie pingwiny królewskie. Nawiasem mówiąc nie podzielam również wyrażonego w artykule w „Gazecie Wyborczej” zachwytu nad długością „jednego z najdłuższych terenowych badań w historii”. Dekada to nie tak znowu dużo – np. badania nad bogatkami w Wytham koło Oksfordu są prowadzone od 5 dekad i nadal trwają. Wracając jednak do pingwinów – zespół Claire Saraux z Uniwersytetu w Strasburgu wybrał grupę 100 ptaków – 50 założono opaski skrzydłowe, a 50 potraktowano jako grupę kontrolną (i wyposażono w transpondery (podskórne chipy). Osobnikom z opaskami w dalszym życiu wiodło się zdecydowanie gorzej niż ich nieopaskowanym pobratymcom. U 39 proc. stwierdzono mniejszą liczbę piskląt, a u 16 proc. – zmniejszoną przeżywalność.

„Oj, niewygodne to metalowe cholerstwo…”

Magrit Kossobudzka pisząc o wynikach Francuzów podaje, że odnotowane zjawiska mogły wynikać z wielu przyczyn. Jedną z nich jest powodowanie przez opaski uszkodzeń ciała, które same w sobie nie muszą prowadzić bezpośrednio do śmierci, ale na pewno upośledzają zwierzę. Poza tym obecność opaski na skrzydle zmniejsza efektywność pływania – badania robione w tunelu wodnym wykazały, że aż o 24 proc. Poza tym nie można wykluczyć, że odbijane w metalowej opasce światło może przyciągać uwagę drapieżników (być może również powoduje wzrost czujności potencjalnych ofiar pingwinów). Zwiększona śmiertelność ptaków uwydatnia się przez 4,5 roku od założenia opaski – po tym czasie różnice nie są specjalnie istotne. Prawdopodobnym wytłumaczeniem jest przyspieszona selekcja naturalna.
Różnice w sukcesie rozrodczym między obiema grupami były najlepiej wyraźne w latach o normalnej (nie za wysokiej, ale i nie za niskiej) obfitości pokarmu. W warunkach, gdy o pokarm bardzo trudno, trudno jest wszystkim, a gdy jest go dużo, każdy może coś dla siebie znaleźć. Gorzej za to wtedy, kiedy jest go na tyle, by wyżywili się najsprawniejsi. Ci mniej sprawni (czytaj: oznakowani) spędzać muszą na żerowaniu więcej czasu i często szukać żerowisk dalej od kolonii niż pozostali.

Nie takie novum

W przeciwieństwie do tego, co pisze Margit Kossobudzka, francuskie badania nie przynoszą żadnego przełomu w naszej wiedzy o wpływie znakowania ptaków na ich kondycję. W dyskusji na temat artykułu na liście Ptaki@Yahoogroups.com dr Przemysław Chylarecki przypomniał, że prace o negatywnym efekcie tzw. flipper bands (angielska nazwa zakładanych pinwinom opasek) pojawiają się w prasie naukowej od około 20 lat. W tym samym okresie pojawiło się wiele badań nie wykazujących istotnego efektu dla tradycyjnych obrączek.

Źródła:

* Margitt Kossobudzka „Naznaczone na całe życie”, Gazeta Wyborcza 13.01.2011
* lista Ptaki@Yahoogroups.com

Autor: Antoni Marczewski

Za zgodą autora z serwisu http://www.birdwatching.pl/

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.