Dodał(a) yotan dnia 3 - 03 - 2011 0 Komentarzy

Muchołówka myszata Fot. Gabriela Bujanowicz

► Kolejną wyprawę zaczęliśmy planować tuż po powrocie z Gambii i Senegalu. Wiedzieliśmy, że i tym razem chcemy wyruszyć do Afryki, której przyroda tak bardzo zachwyciła nas swym bogactwem. Kilka tygodni zastanawialiśmy się, którą część kontynentu wyznaczyć za cel kolejnej ptasiej eskapady. Mieliśmy kilka ciekawych pomysłów, jednakże kierunek Etiopia w pełni nas zadowolił. Już w czerwcu przygotowaliśmy plan podróży i wyznaczyliśmy miejsca i dokładne trasy przejazdu. Spora część naszej wiedzy oparta była na internetowych sprawozdaniach birdwatcherów z innych krajów. Pozostało zakupić niezbędnik ptasiarza, czyli „Birds of the Horn of Africa” i w niecierpliwości oraz w rosnącym napięciu oczekiwać na termin wylotu. Oczywiście nie zapomnieliśmy o obowiązkowych szczepieniach i tabletkach na malarię.
9 listopada znów spotkaliśmy się na Okęciu pełni marzeń i nadziei.
Zaledwie 8 godzin lotu i ponownie lądujemy na gorącej afrykańskiej ziemi.

Gołąb białokryzy. Fot. Gabriela Bujanowicz

 

Typowa etiopska droga. Fot. Artur Bujanowicz.

Obserwacje zaczynamy o świcie, penetrując olbrzymi kilkuhektarowy ogród hotelu Ghion. Stolica Addis Abeba leży na wysokości ponad 2000 m n.p.m., dlatego spotykamy wiele górskich gatunków. Dominują stadka nektarników złotogłowych.
Obserwujemy pierwsze endemity – kulczyki skromne, mucharki brunatne oraz turkawki żałobne.

 

Zed – nasz wspaniały opiekun i przewodnik. Fot. Krzysztof Błachowiak

Stado-drzewic białolicych. Fot. Krzysztof Błachowiak

Endemiczny samiec czarnotka białodziobego. Fot. Gabriela Bujanowicz

Przed południem udajemy się nad pobliski zbiornik retencyjny Geversa. Spotykamy tam kolejne etiopskie gatunki – pojedyncze ibisy koralikowe, kruki grubodziobe, gęsi etiopki i gołębie białokryze. Później okaże się, że będziemy obserwować je w innych miejscach w wielkiej obfitości. Natomiast tylko nad tym zbiornikiem obserwujemy jedną parę kaczek moręgówek.

 

Kolejny postój na obserwacji ptaków. Fot. Gabriela Bujanowicz.

Warzęcha czerwonolica. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Jaki gatunek zobaczyliśmy? Fot. Gabriela Bujanowicz.

Po południu zwiedzamy Addis Abebę. W Muzeum Narodowym oglądamy Lucy – naszą protoplastkę, której kości archeolodzy odnaleźli w Hadar. Później odwiedzamy kościół Św. Trójcy, w którym znajduje się grób ostatniego cesarza Etiopii Hajle Selassie.
W drodze do hotelu obserwujemy krążące nad stolicą wielkie stada jerzyków brązowych. Mniej liczne są jerzyki małe i białogardłe.

 

Nasza pra-matka Lucy. Fot. Gabriela Bujanowicz.

Sieweczka piaskowa. fot. Krzysztof Błachowiak.

Ibis Białowąsy. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Rankiem wyruszamy na południe w kierunku Wielkiej Doliny Ryftowej, zatrzymując się w Debre Zeit Crater Lake. Lesista okolica wokół jeziora obfituje w ptaki – mamy więc okazję zobaczyć: wąsale czerwonogardłe i etiopskie, zimorodki turkusowe, kulczyki etiopskie, kreskowane i białobrewe. Natrafiamy na kolonię brzegówek małych. Z bliskiej odległości możemy obserwować łyski czubate, kormorany białobrzuche i etiopskie.

 

Kolory Afryki to także ludzie. Fot. Gabriela Bujanowicz.

Codzienna rzeczywistość…Fot. Krzysztof Błachowiak.

Owadożer palmowy. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Tego samego dnia odwiedzamy również jeziora Hora, Koka Dam i Ziway. Różnorodność i obfitość ptaków powala z nóg. Przy brzegach i na wodzie żerują stada pelikanów małych i różowych, warzęchy czerwonolice, dławigady i żabiru afrykańskie, czaple czarne, pojedyncze koronniki czarne. Wśród zimujących przybyszów z Europy spotykamy płaskonosy, bataliony, biegusy małe, brodźce pławne oraz rybitwy białowąse.

 

Samiec dzięcioła szarogłowego. Fot. Gabriela Bujanowicz.

Przez bezdroża Afryki. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Puchacz mleczny. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Dojeżdżając do jeziora Awassa penetrujemy pola i łąki. Bardzo pospolite są białorzytki płowe, pstre i zwyczajne. Wielką euforię wywołuje napotkane stado rączaków małych. Niestety, ze zdjęć nici, bo ptaki uciekają, zaatakowane przez raroga górskiego. Po raz pierwszy widzimy lecącą parę lokalnych toko srokatych.

 

Bąkojad czerwonodzioby. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Dżelada krwawiące serce. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Turkawka Żałobna. Fot. Artur Bujanowicz.

Podczas każdego postoju momentalnie otacza nas wianuszek tubylców, którzy z serdecznością i niezwykłym zainteresowaniem przypatrują się naszej grupie. My obserwujemy ptaki, a oni nas. Przemieszczając się w poszczególne miejsca podziwiamy przepiękne widoki. Wieczne zielone wzgórza i doliny, potężne surowe masywy skalne, dzikie rzeki stanowią wspaniałą ucztę dla oczu. Natomiast ucztą dla podniebienia są spożywane przez nas w miejscach postoju posiłki: pieczona wołowina, jagnięcina i smakowite ryby. Nie można też narzekać na lokalne napitki – piwo św. Jerzego, niezłe miejscowe wina i miody oraz wspaniała, aromatyczna etiopska kawa doskonale uzupełniają codzienne menu.

 

Endemiczne nyale górskie w PN Dinsho.Fot. Artur Bujanowicz.

Zagrożona czajka czarnogłowa. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Wczesno poranny obchód brzegów i zarośli nad jez. Awassa przynosi wiele nowych gatunków takich jak: kaczuszki afrykańskie, dziwonosy, kukale niebieskogłowe, dzioborożce srebrnolice. Pięknie pozuje wojownik długoczuby. Po południu wspinamy się ostrym podejściem w górskie lasy Wondo Genet. Znajdujemy wszystkie endemity: wilgi i dzięcioły abisyńskie, turaki białoczube, pełźce, a wysoko w koronach drzew nierozłączki czarnoskrzydłe i afrykanki żółtogłowe. Jeden z lokalnych przewodników zauważa rzadką kruszynę szarą i skrytego leśnego gołębia cynamonowego.

 

Franklin etiopski. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Wilk etiopski z upolowanym kretoszczurem. Fot. Artur Bujanowicz.

Nazajutrz wyruszamy na południe kraju w kierunku potężnych gór Bale. Na początku eksplorujemy rezerwat Dinsho i z powodzeniem odnajdujemy frankoliny etiopskie, sikory białogrzbiete, a po fletowym śpiewie bardzo trudne do wypatrzenia stoczyki białoczelne. Nadarza się również wspaniała okazja do obserwacji ssaków jak nyale górskie, buszboki i guźce. Przez następne dwa dni penetrujemy płaskowyż Sanetti położony na wysokości między 3800-4400 m n.p.m. Kilkustopniowa temperatura mobilizuje nas do intensywnych poszukiwań endemicznych gatunków. Poruszamy się najwyżej położoną afrykańską drogą. To naturalne środowisko nazywane jest „Afro-alpejskim wrzosowiskiem”. Jest obszarem o olbrzymim znaczeniu, dającym schronienie globalnie zagrożonym gatunkom i prawie wszystkim etiopskim gatunkom wyżynnym. Mamy szczęście bo obserwujemy parę żurawi koralikowych, frankoliny górskie, czajki czarnogłowe, brunatniczkę z gór Bale i wszędobylskie szareczki ciemne.

 

Płaskowyż Sanetti i widoczne w tle liobelle. Fot. Artur Bujanowicz.

Rudowodnik – komik wśród ptaków. Fot. Krzysztof Błachowiak.

Olbrzymie trawiaste tereny dostarczają ptakom imponującą ilość pożywienia – ponad 4000 kg gryzoni na hektar. To oczywiście przyciąga ptaki drapieżne. Nad nami krążą majestatycznie orły stepowe i pojedyncze cesarskie. Dosyć duża jest lokalna populacja orłów przednich i myszołowów białobrzuchych. Wymienione gatunki dzielą się tym olbrzymim źródłem pożywienia z najbardziej znanymi mieszkańcami płaskowyżu. Kilkukrotnie mamy okazję zobaczyć polujące z powodzeniem na gryzonie wilki etiopskie. Na bardziej podmokłych terenach obserwujemy kaczki żółtodziobe, stadka kazarek, endemiczne szponniki górskie oraz komicznego rudowodnika, który potrafi przebiec kilkaset metrów w iście sprinterskim tempie.

 

Etiopskie szlaki. Fot. Artur Bujanowicz.

 

Wdówka białobrzucha. Fot. Krzysztof Błachowiak

Przemierzając las Harrena. Fot. Artur Bujanowicz.

Olbrzymie trawiaste tereny dostarczają ptakom imponującą ilość pożywienia – ponad 4000 kg gryzoni na hektar. To oczywiście przyciąga ptaki drapieżne. Nad nami krążą majestatycznie orły stepowe i pojedyncze cesarskie. Dosyć duża jest lokalna populacja orłów przednich i myszołowów białobrzuchych. Wymienione gatunki dzielą się tym olbrzymim źródłem pożywienia z najbardziej znanymi mieszkańcami płaskowyżu. Kilkukrotnie mamy okazję zobaczyć polujące z powodzeniem na gryzonie wilki etiopskie. Na bardziej podmokłych terenach obserwujemy kaczki żółtodziobe, stadka kazarek, endemiczne szponniki górskie oraz komicznego rudowodnika, który potrafi przebiec kilkaset metrów w iście sprinterskim tempie.

Autor: Artur Bujanowicz

 

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.