Dodał(a) Haall dnia 3 - 03 - 2011 0 Komentarzy

Kotu-pola ryżowe

► Po ponad czterech godzinach lotu z Madrytu lądujemy na lotnisku Yundum w Gambii. Jesteśmy wreszcie w wymarzonej Afryce, tej prawdziwej- czarnej.
Nasza grupa liczy w sumie 12 osób. Zaraz po wyjściu z samolotu na płytę lotniska wita nas stado kruków srokatych i krążące dokoła jerzyki małe.
Odbiera nas lokalny przewodnik Sam, który będzie nam towarzyszył do końca wyprawy. Na czas pobytu mamy do dyspozycji mały autobus z kierowcą i nim udajemy się do Kotu do hotelu Sunset Beach. Podczas półgodzinnej jazdy co chwilę widzimy nowe gatunki – kraski abisyńskie i płowogłowe dzierzbale kreskowane, błyszczaki stalowe i długosterne, gołębie okularowe i stadka jerzyków palmowych.

Rybitwa wielkodzioba i królewska

Okazuje się, że hotel ma doskonałe położenie – z jednej strony ocean, z drugiej płytkie rozlewiska namorzynowe, a w pobliżu są jeszcze pola ryżowe i łąki z bajorkami, oraz suche pagórki z zadrzewieniami. Praktycznie wszystkie środowiska.
Po przyjeździe na miejsce robimy krótki odpoczynek. Słychać fletowy śpiew bilbili ogrodowych, a wokół fruwają bajecznie kolorowe nektarniki piękne.
Udajemy się na pierwszą eksplorację okolicy Kotu. Zaczynamy od plaży, na której dominującym gatunkiem są mewy szarogłowe i rybitwy wielkodziobe. Najliczniejszą siewką jest kulik mniejszy- gatunek spotykany przez nas w całej Gambii.

Mniszka srokata

Następnie „zwiedzamy” okolicę. Przy bramie hotelu otaczają nas lokalni birdguide oferujący swoje usługi. Są bardzo nachalni i przez pierwsze dni musimy się od nich opędzać jak od much. Potrafią pojawić się w najbardziej nieoczekiwanym momencie i miejscu, płosząc jednocześnie tak ciężko ustawiony do obserwacji lub fotografowania gatunek. Na rozlewiskach przy moście w Kotu obserwujemy odpoczywające stada czajek srokatych i szarogłowych.
Wokół fruwają rybaczki srokate, łowce kameruńskie, oraz zimorodki malachitowe.

Kulon rzeczny

W błocie żerują warugi, kulony rzeczne, czaple rafowe, nadobne, złotawe i pojedyncze czarnonogie.
W pobliżu słyszymy śpiew naszego trzciniaka i trzcinniczka.
Idziemy dalej na pola ryżowe trasą zwaną Cassino Track.
Po drodze zaliczamy kraskę kreskowaną i kraskówkę afrykańską. Na jednej z łączek uwija się stadko żołn małych.
Z dziupli w suchym pniu palmy spogląda na nas para jednego z trzech gatunków papug występujących w Senegambii- afrykanek ognistobrzuchych.

Żołna czerwonogardła

Są pierwsze drapole – dorosły i młody owadożer palmowy, kobczyk rudogłowy, pustułeczka i krogulec mały. Zapomniałem dodać, że wszędzie wokół krążą wielkie stada ścierwników brunatnych, kań czarnych i egipskich.
W pobliskim hotelu Senegambia, codziennie o tej samej porze odbywa się pokazowe karmienie sępów. Z braku czasu nie korzystamy jednak z okazji obejrzenia widowiska. Podczas wszystkich pieszych wycieczek, co jakiś czas spotykamy stadka malutkich mniszek srokatych, amarantek czerwonodziobych i różne gatunki wikłaczy, które o tej porze występują w szacie spoczynkowej.

Turak fioletowy-rezerwat Abuko

Przez pierwszy tydzień pobytu w Gambii codziennie wyjeżdżamy wczesnym rankiem w uzgodnione miejsce, a po południu działamy w małych podgrupach fotograficznych i eksploracyjnych w dowolnym terenie. Natomiast wieczorami spotykamy się na kolacji przy krewetkach i pysznym piwie. Wspólnie dokonujemy weryfikacji widzianych gatunków. Prawie wszystkie ptaki mamy uwiecznione na fotkach. Tym bardziej, że do dyspozycji są dobre lustrzanki, kamery i digiscoping.

Drużyna twitcherów w komplecie

 

W pierwszy i czwarty dzień wyruszamy do pobliskiego rezerwatu Abuko.
Jest to teren będący pozostałością pierwotnych lasów galeriowych. Już po chwili widzimy cel wyprawy – uwijające się w koronach drzew dwa prześliczne gatunki turaków : zielonoczuby i fioletowy.
W bardzo gęstych i wilgotnych zadrzewieniach obserwujemy muchodławki wspaniałe , krępaczki rubinobrewe, bilbile zielone, bardzo rzadkie płomienniki czerwonogłowe i nikorniki żółtopierśne.

Nektarnik wspaniały

Natrafiamy na śródleśne bajoro, przy którym znajduje się kolonia ślepowronów i czapli czarnogłowych. Na chwilę nadlatuje się zimorodek malutki. Niebawem las robi się rzadszy i na jednym z krzaków pojawia się para żołn widłosternych. Wszyscy są wniebowzięci. Okaże się, że przez dwa tygodnie zobaczymy je jeszcze tylko jeden raz – w głębi lądu w Tendabie. Po chwili nadlatują bardzo rzadkie leśne jaskółki: malutkie żałobniczki widłosterne i zalatujące nielicznie do Gambii jaskółki szarorzytne. Szczęśliwi wracamy do hotelu. Przez dwa popołudnia korzystamy z pomocy lokalnego birdguida Baby. Dzięki niemu w pobliskich zaroślach nadmorskich udaję się zaobserwować lelka długosternego. Następnym razem jedziemy trochę dalej, do lasów Brufut.

Amarantka czerwonodzioba

Tam zaliczamy sóweczkę sawannową i parę syczków białolicych. Po drodze obserwujemy krążące jerzyki widłosterne i spokrewnione kolcosterniki łuskogardłe. Niezapomnianą okazuje się wieczorna piesza wyprawa na bardzo rzadkiego puchacza mlecznego, którego niestety nie znajdujemy. Ale nocne widoki i odgłosy afrykańskiej sawanny, każdy z nas zapamięta na długo.

Afrykańskie bydło różni się od naszego

Należy wspomnieć, że wszędzie na trasie naszego przejazdu jesteśmy serdecznie traktowani przez rodzimych mieszkańców i tłumnie oblegani przez roześmiane dzieci. Pozdrowieniom nie ma końca.

Rezerwat Tanji

Jedno przedpołudnie poświęcamy na eksplorację nadmorskiego Tanji Bird Reserve.
Na początek na dzikich plażach Atlantyku mają swoje pięć minut mewiarze i siewkowcy. Obserwujemy stada rybitw królewskich, czubatych, krótkodziobych i bengalskich, mewy brytyjskie, a także pojedyncze cienkodziobe, śródziemnomorskie i śmieszki.
Z siewek dominują zimujące piaskowce, szlamniki i ostrygojady.
Na pobliskim klifie znajdujemy norę lęgową i siedzącą przy niej parę największych afrykańskich zimorodków olbrzymich. W następnych dniach spotykamy te ptaki bardzo często.

Jaskółka białoskrzydła -rezerwat Tanji

Parę kilometrów dalej przeszukujemy gęste zarośla, które są pełnią rolę nadoceanicznej sawanny. W koronach niskich drzew buszują dwa gatunki dzioborożców – toko nosaty i srokaty. Na gałązce pięknie pozuje para endemicznych jaskółek białoskrzydłych. Mamy szczęście, bo później już nie spotkamy tych prześlicznych ptaszków. Zawsze koło południa robi się potwornie gorąco – ptaki są mniej aktywne. Wykorzystujemy ten czas na lunch. Spożywamy głównie przyrządzane na różne sposoby ryby, których tutaj nie brakuje. Często towarzyszą nam nektarniki fioletowe, które spijają soki z kwiatów w knajpianym ogródku.

Rozlewiska Marakissa

Następna wyprawa to wyjazd na rozlewiska Marakissa.
To miejsce tak nas urzeka środowiskiem i ornitofauną, że spędzamy tam cały dzień.
Do południa eksplorujemy grądy, bagna i zarośla namorzynowe. W oddali krążą stada pelikanów małych i różowych. Ktoś zauważył rudogłówkę. Po południu pływamy na canoe meandrami krętej małej rzeki.
Pojawiają się niewielkie krokodyle nilowe, są one jednak bardzo płochliwe.

Błyszczak purpurowy

Następnie na lokalnym campie, położonym w gęstym dziewiczym lesie polujemy na ptaki, które korzystają ze specjalnie przygotowanych oczek wodnych.
Trzy gatunki miodowodów, złotokosy siwogłowe i duże, bajeczne dzierzyki szkarłatne i stadko błyszczaków purpurowych – wszystkie te gatunki wystawiają się pod obiektywy.
A my sączymy chłodne napoje i delektujemy się ich widokiem.

Gereza ruda-rezerwat Bijilo

Nazajutrz jedziemy do pobliskiego lasu palmowego – Bijilo Forest.
Rezerwat zwany też jest małpim lasem, w związku w występowaniem w nim koczkodanów zielonych i rzadkich gerez rudych.
Pośród gęstych krzaków, dziwnych gatunków drzew spotykamy tymale białoruskie i czarnogłowe, oraz występujące tylko w pierwotnych lasach wybrzeża bledy szarogłowe i jasnobrzuchy siwogłowe.
Popołudnia spędzamy najczęściej na położonych tuż obok hotelu polach golfowych Fajara. Wyschnięte o tej porze trawy i zarośla to idealne środowisko dla wielu gatunków ptaków.

Rzeka Gambia

Kilka gatunków turkaweczek i synogarlic, stada sierpodudków purpurowych, kruczków i niepłochliwych czajek czarnoczubych dominuje na rozległych pagórkowatych równinach. Mamy dużo szczęścia spotykając prześliczne wąsale żółtookie.
Czas opuścić wybrzeże i region West Division i następnego dnia skoro świt wyruszamy w głąb lądu. Czeka nas jeszcze przeprawa promem ze stolicy Banjul do Barra. Silne wiatry, które towarzyszą nam podczas rejsu napędzają sporo morskich gatunków. Z górnego pokładu obserwujemy większe i mniejsze stada mew południowych, rybitwy rzeczne i różowe w zimowym upierzeniu. Widzimy w oddali kilka ciemniejszych ptaków. To wydrzyki ostrosterne i tęposterne. Na horyzoncie pojawia się ptak zdecydowanie większy od pozostałych. Identyfikujemy go jako głuptaka w szacie pierwszorocznej. To bardzo rzadki ptak w tym rejonie, do tej pory obserwowany zaledwie kilka razy. Wjeżdżamy na terytorium regionu North Bank Division…

Już wkrótce dalszy ciąg relacji – tym razem opiszę pobyt w Senegalu.

Autor:  Artur Bujanowicz

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.