Dodał(a) yotan dnia 2 - 03 - 2011 0 Komentarzy
woliera dla drobnej egzotyki

fot. Marcin Piskorski. Woliera - widok z przodu.

► Od kilku lat hoduję ptaki egzotyczne. Zawsze marzyłem, żeby moje pociechy miały duże pomieszczenie, w którym mogłyby swobodnie latać, ale warunki mieszkaniowe skutecznie mi to utrudniały. Jednak od niedawna mam nowe możliwości. Przeznaczyłem na ptaki niewielkie pomieszczenie (dotychczas stały w salonie koło telewizora). W pomieszczeniu tym udało mi się wygospodarować kawałek miejsca na wolierę. Natychmiast wziąłem się do budowy. Zacząłem od planu. Należało uwzględnić w nim kilka rzeczy: materiał, z jakiego ma być zbudowana woliera; możliwość wejścia do środka; dostęp do każdej części woliery z zewnątrz, a więc drzwiczki różnych miejscach; możliwość czyszczenia woliery bez konieczności wchodzenia do środka, a więc najlepiej szuflady na dnie; odpowiednie oświetlenie oraz wreszcie możliwość karmienia ptaków z zewnątrz woliery. Planowanie zajęło mi kilka godzin. Po ukończeniu planu należało wymierzyć ilość materiału, potrzebny materiał zamówić i czekać cierpliwie na realizację zamówienia.

Ja do budowy swojej woliery wykorzystałem następujące materiały:

woliera dla drobnej egzotyki

fot. Marcin Piskorski. Dolna część szkieletu woliery.

- kantówka drewniana 40mm x 40mm – na główne elementy konstrukcji;
- kantówka drewniana 30mmx30mm – na dodatkowe elementy konstrukcji (np. drzwiczki);
- narożniki metalowe;
- łączniki metalowe;
- kątowniki metalowe;
- wkręty 25mm i 35mm;
- zawiasy metalowe;
- zasuwki metalowe.

 

Dolna część szkieletu woliery

fot. Marcin Piskorski. Górna część szkieletu woliery.

Z narzędzi potrzebowałem: wiertarko-wkrętarkę, wkrętaki krzyżakowe, młotek, pilarkę, szczypce do cięcia drutu, zszywacz tapicerski.
Na pokrycie woliery wybrałem siatkę heksagonalną ocynkowaną o średnicy oczka 13mm. Zakupiłem ją tanio w jednym ze znanych sklepów internetowych. Jednak po otrzymaniu siatki mocno się rozczarowałem jakością wykonania: oczka były różnej wielkości od 10mmdo nawet 30mm, co dla moich astryldów mogłoby się okazać zgubne. Poza tym siatka ta była ledwie spleciona, po wycięciu odpowiednich powierzchni po prostu rozplątywała się rozpadała. Z bólem serca musiałem zaopatrzyć się w nową siatkę i tu już nie szukałem daleko: po prostu kupiłem rolkę siatki w markecie budowlanym. Szkoda tylko pieniędzy i czasu, jaki zmarnowałem czekając na poprzedni materiał…
Po skompletowaniu materiału i narzędzi zabrałem się do budowy woliery. Rozpocząłem od głównych elementów konstrukcji. Po wykonaniu szkieletu zacząłem konstruować drobne elementy konstrukcji. Tu szybko okazało się, że niektórych sytuacji nie przewidziałem w planie, chociażby tego, że mniejsze drzwiczki miały mieć wymiar 20cmx20cm, co okazało się niemożliwe do wykonania z racji grubości kantówek drewnianych. Drzwiczki te musiałem wykonać większe.

Górna część szkieletu woliery

fot. Marcin Piskorski. Tylna ściana woliery - część dolna.

Po wykonaniu całości konstrukcji nadszedł czas na obicie jej siatką. Robiłem to sam bez niczyjej pomocy używając do mocowania siatki zszywacza tapicerskiego. Z pracy tej wyniosłem: sporo zadrapań i nadwyrężony nadgarstek oraz doświadczenie, że czasami przydaje się ktoś do pomocy. Po przybiciu siatki mogłem zabrać się za ostatni element konstrukcji, czyli szuflady. Wykonałem je z wodoodpornej sklejki grubości 10mm,którą dodatkowo dwukrotnie pomalowałem lakierem bezbarwnym. Po zmontowaniu wszystkiego dumnie mogłem obejrzeć moje dzieło: samodzielnie wykonaną wolierę o wymiarach wysokość 250cm, szerokość 180cm i głębokość 70cm.
Z radością ustawiłem wolierę na miejscu. Okazało się jednak, że ściany prześwitujące przez siatkę robią niekorzystne wrażenie. Pogłówkowałem trochę i zamiast malować ściany (a miałem propozycję namalowania dżungli na ścianach – oczywiście projekt i wykonanie za drobną opłatą) kupiłem w markecie budowlanym matę z trzciny i zabudowałem nią od wewnątrz tylną i jedną z bocznych ścian woliery.

woliera dla drobnej egzotyki

fot. Marcin Piskorski. Tylna ściana woliery - część boczna z otwieranym panelem na karmidła.

Pozostało tylko zawiesić kilka gałęzi, grubych sznurów imitujących liany oraz sztucznych roślin i można było wreszcie wpuścić ptaki.
Całość robiłem kilkanaście dni przeznaczając na to każde popołudnie i wieczór oraz dzień wolny od pracy. Bardzo dumny jestem z wykonania tej woliery, mimo że wykonanie nie jest pozbawione niedoskonałości. W trakcie prac okazało się bowiem, że brakuje mi niektórych praktycznych umiejętności stolarskich i profesjonalnych narzędzi. A najbardziej brakowało mi drugiej osoby do pomocy. Poradziłem sobie jednak z tymi „drobiazgami” i siadając przed wolierą zapominam o nich natychmiast obserwując ptaki. Dopiero teraz widzę, jak bardzo potrzebowały większej przestrzeni do latania. Dopiero w wolierze można zaobserwować ciekawe zachowania stadne różnych gatunków, tokowanie, szukanie materiału na gniazda i wyszukiwanie ukrytych miejsc do gniazdowania. Ptaki nabrały masy mięśniowej, stały się weselsze, ich pióra bardziej błyszczące. Poza tym zrobiły się bardziej ciekawskie i oswojone. Niektóre potrafią jeść z ręki, inne siadają na karmidła jeszcze zanim je dobrze włożę do woliery. Każdemu hodowcy, który ma możliwość polecam zrobienie woliery, aby dać radość sobie i swoim latającym pociechom.

woliera dla drobnej egzotyki

fot. Marcin Piskorski. Woliera - widok z przodu.

Autor: Marcin „yotan” Piskorski

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.