Dodał(a) Haall dnia 28 - 02 - 2011 0 Komentarzy

► Astryld trzcinowy (Neochmia ruficauda syn. bathilda ruficauda)

fot. Maciej Polkowski

Występowanie

Astryld trzcinowy zwany przez hodowców popularnie trzciniakiem, a w Polsce krasnogonkiem (niektórzy hodowcy używają błędnej nazwy krasnoogonek) oliwkowym zamieszkuje północne wybrzeże Australii, oprócz terenów górzystych. Znane podgatunki to neochmia ruficauda subclarescens, neochmia ruficauda clarescens (spotykany jedynie w południowo-wschodniej części) i neochmia ruficauda ruficauda. W języku angielskim jego nazwa brzmi Star Finch, niemieckim i holenderskim – Binsenastrild, duńskim – Sivastrild, czeskim – astrild rákosní, słowackim – batilda trstinová, rosyjskim – Тростниковый астрильд.

fot. Maciej Polkowski

Wygląd i zachowanie

Samiec i samica wyglądają podobnie, ogólny ton upierzenia jest oliwkowo-zielony, brzuch jaśniejszy przechodzący w żółty, u samicy mniej intensywny. Dziób i przód głowy intensywnie czerwony. U samca czerwony kolor sięga na czubek głowy, przechodząc za oko i do gardła. U samicy kończy się na czole i tuż za linią oka. Przy granicy tej tzw. maski występują okrągłe jaśniejsze plamki, które przechodzą na szyję, pierś i boki ciała (stając się lekko wydłużone) i sięgają do ogona, który jest ciemnooliwkowy przechodzący na zewnętrznych lotkach w bordowy, u samicy oliwkowo-bordowy. U samicy plamki są mniejsze i delikatnie słabiej zaznaczone. Nogi cielisto-pomarańczowe, długość ciała to ok. 10-11 cm.
Dorosłe samce dosyć często śpiewają i jak u większości astryldów popisowi wokalnemu towarzyszy charakterystyczna poza. Śpiewak podnosi się mocno na łapkach, wyciągając maksymalnie głowę i tułów. Otwiera lekko dziób i mocno strosząc pióra na gardle kilkukrotnie powtarza jedną, krótką, frazę o lekko metalicznym tonie. U niektórych osobników przypomina to toczące się powoli koło ze źle nasmarowaną piastą. Samce do śpiewania wyszukują sobie miejsce oddalone od innych ptaków, często siadając na najniższych gałęziach lub nawet na dnie klatki. Młode samce, które dopiero szlifują swój warsztat artystyczny bacznie obserwują te starsze i starają się przebywać jak najbliżej tak, aby w momencie rozpoczęcia koncertu podlecieć bezpośrednio do wokalisty i słuchać z najlepszego miejsca. W takim nasłuchiwaniu widać dużo uwagi i skupienia, jakby młodzież nie chciała uronić najmniejszego fragmentu fascynującej melodii.

fot. Maciej Polkowski

Poza formą nominalną, dziko ubarwioną występują również mutacje barwne – pastelowa (ogólny ton upierzenia poza dziobem i maską jest jaśniejszy), żółta zwana lutino (kolor oliwkowo-zielony jest zastąpiony kolorem żółtym), orange (kolor czerwony jest zastąpiony kolorem pomarańczowym), szek (na całym ciele pojawiają się nieregularne żółte lub kremowe plamy). W publikacjach internetowych natrafiłem na wzmianki o mutacji cynamonowej i niebieskiej, ale poza lakonicznymi opisami brak jest jakichkolwiek konkretnych opracowań i zdjęć.
Młode ptaki są szaro-zielone, nie posiadają czerwonych masek, ani perlistych wzorów. Pierzenie i zmianę szaty na dorosłą rozpoczynają około miesiąca po wyjściu z gniazda i może to trwać nawet 3-4 miesiące. Zdarza się czasami, że półroczne osobniki nie posiadają jeszcze w pełni dojrzałego upierzenia. Chociaż nie ma na to potwierdzonej reguły zaobserwowałem, że szybciej zaczynają pierzyć się samczyki, które jednocześnie rozpoczynają pierwsze próby podśpiewywania. Jako pierwsze pokazują się pióra z charakterystycznymi jaśniejszymi plamkami, czerwone zabarwienie na ogonie i dziobie.
Astryldy trzcinowe nie są ptakami szczególnie społecznymi, jak np. zeberki, czy srebrnodziobki. Nie siadają w gromadkach na jednej gałęzi, a przed snem bardziej starają się znaleźć zaciszne miejsce wśród roślinności, niż zabiegać o towarzystwo współlokatorów. Pomiędzy samcami, a nawet w zawiązanych już parach zdarzają się krótkie i na szczęście niegroźne utarczki zakończone zazwyczaj ucieczką z placu boju słabszego delikwenta.

 

Utrzymanie

Trzciniaki są ptakami bardzo ruchliwymi i energicznymi, lubią przelatywać z gałęzi na gałąź, więc należy im zapewnić dużo, jak na ptaka o tej wielkości, przestrzeni życiowej. Bardzo dobrze zgadzają się z innymi gatunkami drobnej egzotyki, więc nie ma problemu przy utrzymywaniu ich w wolierach lub klatkach wielogatunkowych. Są łatwe w hodowli i niezbyt wymagające, jeśli chodzi o warunki bytowe i pożywienie. Dla parki astryldów trzcinowych wystarczy wprawdzie klatka kwadratowa klatka o boku 30 cm, ale najlepszym rozwiązaniem jest przestronna klatka skrzynkowa o długości przynajmniej 80 cm lub woliera. W wolierze zewnętrznej ptaki te mogą przebywać od maja do września, nie są zbyt wrażliwe na krótkotrwałe ochłodzenia, ale dłuższe spadki temperatury poniżej 12 stopni mogą doprowadzić do pogorszenia się ich stanu zdrowia, a nawet śmierci.
Jako pokarm służy standardowa dla drobnej egzotyki mieszanka nasion, głównie proso żółte, zielone, czerwone, japońskie, senegalskie, kanar, murzynek, nasiona traw, sałaty, cykorii, babki lancetowatej, wiesiołka dwuletniego. Poza okresem lęgowym podajemy 2 razy w tygodniu kiełkowane nasiona, a 1 raz w tygodniu pokarm jajeczny i suszone owady. Zauważyłem, że poza okresem lęgowym trzciniaki niechętnie pobierają pokarmy białkowe zadowalając się suchym ziarnem i zieleniną. Ptaki te uwielbiają proso w kłosach oraz świeże i suszone zielonki – gwiazdnicę, mniszek lekarski, krwawnik, pokrzywę, sałatę, cykorię, jeżówkę wąskolistną a także marchew, ogórek, jabłko, owoce głogu i dzikiej róży. Do tego oczywiście uzupełnienie minerałami i mikroelementami pod postacią sepii, gritu, drobnego piasku z mielonymi muszlami. Co kilka dni można podawać preparaty witaminowe i mineralne do posypania na karmę, czy rozpuszczalne w wodzie. Przy bogatej i dobrze zbilansowanej diecie nie jest to konieczne, jeśli jednak już zdecydujemy się na chemiczne wspomaganie wybierajmy preparaty markowe, które wprawdzie są trochę droższe, ale zawierają przybliżone do wypisanych na etykiecie wartości poszczególnych składników. Są również produkowane w formie znacznie lepiej przyswajalnej przez ptasie organizmy. Te najtańsze, dostępne w każdym sklepie zoologicznym poza ładnymi zdjęciami na opakowaniach nie przedstawiają większej wartości w uzupełnianiu diety naszych podopiecznych, a czasami nawet są dla nich szkodliwe.
Trzciniaki uwielbiają się kąpać. Po wstawieniu do klatki baseniku z wodą lądują w niej zanim zamknę drzwiczki. Od razu wskakują na środek i rozkoszują się możliwością swobodnego chlapania zanim inne ptaki zdecydują się dołączyć do zabawy. Do wody można raz na kilka dni dodać kroplę jodyny, co pozwoli na uzupełnienie niedoborów jodu w organizmie i korzystnie wpłynie na wygląd piór i samopoczucie ptaków.
Ptaki te nie są szczególnie wrażliwe na czynniki chorobotwórcze, pod warunkiem, że zapewnimy im minimum higieny i urozmaicony pokarm. Jak większość astryldów, żyją kilka lat, a ich szczytowy okres aktywności płciowej przypada pomiędzy pierwszym, a piątym rokiem życia.

fot. Maciej Polkowski

Rozmnażanie

Wypierzone siedmio-, ośmiomiesięczne ptaki są teoretycznie dojrzałe, jednak lepiej nie ryzykować jeszcze z ich rozmnażaniem. Pozwólmy im skończyć przynajmniej 12 miesięcy. Zbyt młode samiczki mogą mieć problemy ze znoszeniem jaj, a młodociani rodzice najczęściej słabo wysiadują i opiekują się potomstwem. Na lęgi dla jednej pary należy przeznaczyć klatkę o minimalnych wymiarach 60 x 40 x 40 cm z przygotowanym miejscem do zbudowania gniazda. Trzciniaki nie są zbyt wybredne, jeśli chodzi o takie miejsce, ale dużo chętniej zabierają się do pracy, jeśli w klatce jest dużo zieleni. Mogą to być sztuczne, ale i prawdziwe rośliny. Z tymi ostatnimi trzeba jednak uważać, aby przypadkowo nie udostępnić ptakom roślin trujących. Ze sztucznymi nie ma takiego problemu, poza tym łatwiej jest z nich uformować różnego rodzaju niecki i koszyczki, w których bardzo chętnie para uwije gniazdo. Rzadziej wybierane są koszyczki wiklinowe (chyba, że są oplecione dużą ilością zielonego), czy budki półotwarte. Pracuje głównie samiec znosząc duże ilości suchej trawy, i włókien kokosowych. Samica pomaga mu układając i zaplatając wszystko w środku.

fot. Maciej Polkowski

Budowa trwa około 3-4 dni i w tym czasie też odbywają się zaloty i kopulacja. Po około 5-7 dniach w gnieździe pojawia się pierwsze jajko. Zazwyczaj jest ich od 4 do 6, ale moja „rekordzistka” zniosła jednego razu aż 11 jajek i wszystkie były zalężone. Przy tak dużej ilości istnieje prawdopodobieństwo, że kilka jajek będzie niedogrzanych i młode się nie wyklują, lub też po wykluciu rodzice nie będą w stanie wykarmić takiej gromadki. Do indywidualnej oceny i rozważenia pozostawiam decyzję o usunięciu części jajek, z moich obserwacji wynika jednak, że tak płodnej parze przynajmniej w pierwszych lęgach lepiej jest pozostawić około 5-6 jajek, ewentualnie zwiększając ich liczbę w następnych. Duża ilość młodych w gnieździe niesie za sobą ryzyko wyrzucenia części lub nawet wszystkich przez rodziców, kiedy np. będą się czuły niepokojone. Wysiadywanie trwa około 12 dni, obydwoje rodzice wysiadują na zmianę. W nocy przebywają w gnieździe razem, z tym, że jedno siedzi na jajkach, drugie zaś na brzegu gniazda. W pierwszym tygodniu karmienia młodych należy podawać pokarm białkowy pamiętając, że gotowy pokarm jajeczny udostępniamy dopiero od 3-4 dnia. Trzciniaki na początku wychowu pochłaniają spore ilości suszonych owadów, mączników i kiełków stopniowo rezygnując z nich na rzecz mieszanki ziaren. Po około 14 dniach młode zaczynają wychodzić z gniazda. Nie potrafią jeszcze fruwać, ale z dużą wprawą wspinają się po gałęziach. Dobrze, jeśli w klatce ułożymy 2-3 żerdki pozwalające wspiąć się maluchowi do gniazda, kiedy niechcący spadnie na dno klatki. W trakcie tych „pieszych wędrówek” młode ćwiczą latanie i po kilku dniach są w stanie już przefrunąć kilkadziesiąt centymetrów.

fot. Maciej Polkowski

Usamodzielniają się po kolejnych dwóch tygodniach i można je oddzielić od rodziców, tak aby ci spokojnie przystąpili do następnego lęgu. Do większej ilości lęgów niż 3 w roku nie należy dopuszczać, gdyż wyczerpana samica może mieć problemy ze znoszeniem jaj, a osłabiony organizm jest bardziej podatny na wszelkiego rodzaju choroby.
W różnego rodzaju publikacjach i wypowiedziach znanych hodowców można natknąć się na twierdzenie, że ptaki te wyklute i wychowane w wolierze nie przystąpią do lęgów w klatce. Osobiście nie zauważyłem takiej zależności – ptaki przywiezione z dużej woliery bez problemu odbywały lęgi w klatkach skrzynkowych 120 x 60 x 60 cm, gęsto przystrojonych sztuczną zieleniną.

Kilka słów hodowcy

Astryldy trzcinowe są bardzo popularne w polskich hodowlach. W związku z ciekawym ubarwieniem, łatwością hodowli i odpornością na choroby nadają się nawet dla początkujących hodowców. Są jednak dosyć płochliwe i nieufne, więc szczególnie decydując się na uzyskanie potomstwa należy zapewnić im spokojne i odizolowane od hałasów miejsce.

 

Tekst i fotografie: Maciej „Haall” Polkowski

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.