Dodał(a) yotan dnia 26 - 02 - 2011 0 Komentarzy

Woliera pokojowa typu Omega

► Pierwsze nierozłączki szarogłowe sprowadziłem do swojej hodowli we wrześniu 2007 roku. Były to dwie pary lęgowe, które nabyłem od Pani Kerstin T. z miejscowości Neustrelitz w Niemczech. Kolejną parę nabyłem miesiąc później od Pana Andreasa P. z Berlina. Wszystkie ptaki wsadziłem do pokojowej woliery typu Omega razem z parą wróbliczek. Wszystkie ptaki żyły zgodnie. Nie zauważyłem żadnych bójek ani starć o miejsce przy karmniku czy poidle. Wolierę zasłoniłem sztuczną roślinnością najpierw od wewnątrz, jednak szybko przeniosłem ozdoby na zewnątrz z powodu niszczycielskich zapędów ptaków, a zwłaszcza wróbliczek.

Nierozłączki razem z wróbliczkami

Ptaki były bardzo płoche, ale dość szybko przyzwyczaiły się do obecności domowników, jako że początkowo stały w salonie z powodu braku lepszego miejsca.
Nabywając te ptaki, a zwłaszcza pierwsze 4 sztuki próbowałem zdobyć od ich poprzednich właścicieli jak najwięcej informacji na temat utrzymania i hodowli, ponieważ w naszym kraju nierozłączki szarogłowe były wówczas praktycznie nieznane. Nigdy wcześniej nie hodowałem papug, więc każda informacja była dla mnie istotna. Na szczęście dla mnie i moich nowych pupili, we wrześniowym numerze znanego polsko-czeskiego pisma o hodowli ptaków egzotycznych ukazał się artykuł o tych nierozłączkach. Wspomagając się poradami niemieckich hodowców oraz treścią w/w artykułu postanowiłem w styczniu 2008 roku spróbować te ptaki rozmnożyć. Zacząłem od zmiany diety: dotychczas ptaki karmiłem mieszanką dla drobnej egzotyki, w której skład wchodziły różne gatunki prosa, kanar oraz w niewielkiej ilości nasiona różnych traw i chwastów. Do tego nierozłączki chętnie jadły proso senegalskie podawane w kłosach. Niestety nie chciały przyjmować żadnych owoców ani warzyw. Próbowałem podawać marchew w różnej postaci (tartą, w kawałkach, gotowaną) i jabłka. Wbrew wszelkim doniesieniom nie jadły nasion słonecznika.

Niezalężone jajka - pary trzymanej pojedynczo

Chętnie jadły gwiazdnicę. Poza tym przyjmowały suchą karmę jajeczną oraz biszkopty. Mieszanki jajecznej przygotowanej przeze mnie nie ruszały.
Nie mając doświadczenia ani zbyt wiele miejsca postanowiłem spróbować rozmnożyć szarogłówki „w stadzie” oraz jako pojedynczą parę. Jedna parka powędrowała więc do regału do boxu o wymiarach 60cm szer. x 40cm gł. x 40cm wys. z budką zewnętrzną, pozostałe 4 ptaki pozostawiłem z wróbilczkami w wolierce i zawiesiłem w niej w środku 4 budki: 3 na jednej wysokości i jedną mniej więcej w połowie wysokości wolierki. W obu przypadkach zastosowałem budki dla papużek falistych o wym.: 25cm szer. x 15cm gł. x 15cm wys. z otworem wlotowym o średnicy 4,5cm. Para pojedyncza natychmiast wykazała zainteresowanie budką, natomiast w wolierce przez kilka dni nic się nie działo – ptaki były wystraszone moją wcześniejszą ingerencją. Jednak któregoś dnia samczyki zaczęły ćwierkać nieco głośniej i częściej oraz przesiadywać na budkach. Zaczęły się również bójki – głównie między samiczkami nierozłączek, ale samiczka wróbliczki też się zaczęła udzielać.

Jajka zalężone - z tegorocznego lęgu

Ostatecznie musiałem odsadzić wróbliczki, gdyż mimo że wybrały najniższą budkę to wykazywały sporą agresję wobec nierozłączek. Nierozłączki po odseparowaniu wróbliczek zaczęły jeszcze głośniej tokować. Zauważyłem przy tym, że 1 samiec ćwierkał siedząc na wybranej budce, natomiast drugi oprócz tego podlatywał do samiczki i tokował przed nią. Kiedy siedziała ona na najniższej żerdce to siadał obok, zaczynał ćwierkać i przeskakiwał podlatując na jej drugą stronę i z powrotem. Para w klatce natomiast zaczęła przesiadywać w budce i w niej nocować.

 

Początkowo miałem problem z materiałem na gniazdo. Jako pierwsze zastosowałem trociny wysypane na dna budek. Jednak wszystkie samiczki permanentnie wymiatały ten materiał z budek do czysta. Zacząłem więc znosić do domu gałęzie i liście wierzby i brzozy – bez efektu. Ptaki wcale się nimi nie interesowały. Poratowała mnie dopiero gazeta, o której pisałem wcześniej. Otóż pomiędzy różnymi roślinami, które jakoby ptaki te wykorzystują jako materiał na gniazdo wymieniono bluszcz. Nie miałem problemu z dostępem do niego, więc zacząłem znosić liście i gałęzie bluszczu i podawać ptakom. Natychmiast rozpoczęły budowę gniazd. Zauważyłem przy tym, że najchętniej wybierały liście oderwane od pnączy, starsze, ciemne i sztywne. Młode, miękkie, jasnozielone listki i liście na pnączach były ignorowane. Budową gniazda zawsze zajmowała się tylko samica. Cięła ona liście bluszczu na drobne kawałki w kształcie sierpów o szer. ok. 3-5mm i długości do 3cm i wtykała je sobie w upierzenie na całym ciele od kupra zaczynając na głowie kończąc.

Klatka przygotowana dla papug

Czasami wyglądała jak mały zielony jeż. Tak wystrojona wskakiwała po żerdkach i wchodziła do budki, gdzie wytrzepywała pocięte liście. Z czasem zaścieliła tymi kawałkami całe dno budki. W międzyczasie rozpoczynała się kopulacja. Samczyk deptał samiczkę kilka razy dziennie głośno przy tym skrzecząc. Ok. tydzień po pierwszej kopulacji samiczki znosiły pierwsze jajka. Kolejne jajka znosiły co 2 dni. Inkubacja rozpoczynała się różnie – u jednej pary po pierwszym jajku, u innej po ostatnim. Samczyki nie pomagały w inkubacji.

 

Niestety w 2008 roku nie uzyskałem żadnego przychówku. U pary trzymanej pojedynczo były 3 niezalężone jajka. Natomiast w wolierce jedna para nigdy nie przystąpiła do lęgów, a niepowodzenie w lęgu drugiej pary spowodowane było tym, że samiczka nie siedziała na jajkach, które leżały w zagłębieniu na dnie budki, tylko siedziała pod samą ścianką budki i jajek nie dogrzała. Zniosła 2 jajka (z czego 1 do innej budki – przełożyłem je do tej, w której rozpoczęła wysiadywanie) – oba jajka były zalężone. Z powodu przeprowadzki nie dopuściłem już w roku 2008 do kolejnego lęgu. Również z powodu przeprowadzki straciłem 2 samiczki. Została mi tylko najmłodsza samiczka, która w 2008 roku miała 2 jajka.

Budka wykonana przeze mnie

W lutym 2009 roku rozpocząłem przygotowania do kolejnego lęgu u szarogłówek. Umieściłem moją ostatnią parkę w regale w boksie o wymiarach 60cm szer. x 40cm gł. x 40cm wys. z budką zewnętrzną. Ptaki natychmiast wykazały zainteresowanie budką. Samczyk zaczął tokować na patyku przed otworem budki. Po 2-3 dniach usłyszałem charakterystyczne drapanie w budce – samiczka zaczynała wymiatać i drapać dno budki. Rozpocząłem więc podawanie liści bluszczu. Niestety samiczka nagle się rozchorowała i aby ją ratować zabrałem budkę. Na szczęście samiczkę udało się wyleczyć, jednak samczyk zaczął pierzenie. Przełożyłem więc ptaki do większej klatki skrzynkowej o wymiarach 100cm szer. x 50cm wys. x 50cm gł. aby mogły sobie wypocząć po chorobie i w spokoju się przepierzyć. W kwietniu postanowiłem jednak zawiesić im budkę, gdyż samczyk był bardzo niespokojny i pomyślałem sobie, że może będzie w tej budce mógł się schować. Jednak nie miało to miejsca, natomiast mocno zdziwił mnie pewnego dnia odgłos drapania w budce. Zacząłem uważniej obserwować szarogłówki i okazało się, że samiec tokuje, a samiczka „wymiata” budkę.

 

Zacząłem więc podawać bluszcz i suchą karmę jajeczną. W budce (zrobionej tym razem własnoręcznie z płyty OSB o wymiarach wewnętrznych 25cm szer. x 15cm gł. x 15cm wys.) wyżłobiłem zagłębienie na jajka tuż przy tylnej ściance budki. Natychmiast po dostarczeniu świeżych liści samiczka rozpoczęła ścielenie gniazda. 3 dni później (01.05.) było pierwsze jajko – ku mojej radości leżało w zagłębieniu. Następne jajko samiczka zniosła po 2 dniach (03.05), kolejne i ostatnie – po następnych 3 dniach (06.05). Inkubacja rozpoczęła się po zniesieniu pierwszego jajka. Niestety ze względu na pracę nie mogłem przez cały dzień prowadzić moich obserwacji. Z tego co udało mi się zaobserwować, to samiczka od czasu kiedy zniosła pierwsze jajko wychodziła z budki tylko 2 razy: rano po godzinie 6 i wieczorem zawsze kilka minut przed 20. Jadła wtedy i piła i wracała do budki. Nie zauważyłem wtedy żadnej kopulacji. Na pewno jednak wychodziła też w ciągu dnia, gdyż liście bluszczu, które zostawiałem rano idąc do pracy popołudniu były już nanoszone do budki. Świeże liście zostawiałem codziennie przez pierwsze 2 tygodnie inkubacji, potem przez kilka dni nie podawałem ich, gdyż mnie nie było. Nie spowodowało to wysuszenia jaj, więc być może liście te nie służą do regulacji wilgotności w gnieździe. Od jednego z niemieckich hodowców uzyskałem informację, że rozmnaża on szarogłówki na gołym dnie budki. W czasie lęgów panowała w mojej ptaszarni temperatura 25-27° C i 45-55% wilgotności powietrza.
Samczyk nie nocował w budce tylko na najwyższej żerdce w klatce. Przez cały okres inkubacji jaj nie zajrzał nawet do budki ani nie siadł na patyk przy otworze, gdyż samiczka go stamtąd natychmiast przeganiała.

Młody w dniu wyklucia

Po ok. tygodniu sprawdziłem jajka podczas nieobecności samiczki w budce – wszystkie 3 były zalężone!!! 23. maja w godzinach popołudniowych, a więc równo w 22 dni po pierwszym zniesieniu wykluł się pierwszy młody. Następne go dnia – również po południu wykluł się kolejny. Ostatni młody wykluł się w 3 dni po drugim.

 

Od momentu wyklucia zmieniło się nieznacznie zachowanie obu dorosłych ptaków: samiczka nadal wychodziła z budki 2 razy dziennie aby pobrać pokarm i wodę, jednak samczyk zaczął zaglądać do budki (choć wciąż do niej nie wchodził) i nie był przeganiany przez samiczkę. Okazało się, że karmi on przez otwór wlotowy samiczkę, która z kolei karmi młode.

Młode jedno- i dwudniowe

Trwało to przez ok. tydzień czasu, gdyż po tygodniu samczyk w napadzie lęku uderzył głową o sufit klatki i w 3 dni później wyzionął ducha. Obawiałem się, że spowoduje to porzucenie młodych, jednak samiczka dzielnie przejęła obowiązki obojga rodziców i nadal karmiła młode. Wychodziła z budki kilkanaście razy dziennie na kilka minut. Zauważyłem, że najchętniej pobierała suchą karmę jajeczną, proso senegalskie oraz owies. Świeżej karmy jajecznej, marchwi ani jabłek nadal nie pobierała. Ok. 8-9 dnia rozpocząłem próby obrączkowania młodych. Niestety – zawsze w ciągu najwyżej godziny obrączki były już zdjęte. Dopiero 12 dnia obrączki zostały tam gdzie powinny.
Próby obrączkowania dokonywałem początkowo pod nieobecność samiczki w budce później nie czekałem, aż samica opuści gniazdo. Nigdy z niego podczas takiej ingerencji nie wyszła. Przykrywała skrzydłami młode i wydawała dźwięki odstraszające, jednak nigdy nie próbowała mnie dziobnąć ani nie zeszła z gniazda.

Młode w wieku 11,10 i 7 dni

Od kiedy młode otworzyły oczy samiczka wychodziła z budki na coraz dłużej. Pierwszy raz wychodziła pobrać pokarm ok. godziny 6 rano, ostatni raz kilka minut po 21. Po 21.30 już nie było jej widać w klatce, przy czym ptaszarnia jest u mnie oświetlona o tej porze roku od 5.30 do 22.00.
Młodym ok. 10-11 dnia życia zaczęły pojawiać się pierwsze zaczątki piór – najpierw na grzbiecie i głowie, potem na skrzydłach i w ogonie, natomiast na spodzie ciała na końcu. Z pochewek na skrzydłach i ogonie wyrastały od razu zielone piórka, natomiast na pozostałych częściach ciała najpierw pojawiał się szary puch, który po 2-3 dniach zmieniał kolor i strukturę i zamieniał się w zielone piórka.

 

Młode w wieku 12,11 i 8 dni

Pierwsze wyraźne piórka pokrywające skórę uwidoczniły się ok. 17-18 dnia na skrzydłach (lotki pierwszego i drugiego rzędu) i nad nasadą dzioba oraz z tyłu głowy. Następnie piórkami pokrywał się grzbiet wzdłuż linii kręgosłupa i wychodziły sterówki. W 21-22 dniu życia papużki miały już opierzone skrzydła, czubek głowy i wyraźnie zaznaczał się kolor piór na grzbiecie, udach i w ogonie.

 

36 dnia po wykluciu miał miejsce pierwszy wylot z gniazda. Młody ten miał łysą spodnią stronę ciała i kołnierz porośnięty szarym puchem – z tego powodu myślałem, że to samczyk. Po kilku dniach jednak na brzuchu zaczęły pojawiać się jasnozielone piórka, natomiast puch na kołnierzu przybrał barwę ciemnozieloną.

Młode w wieku 12,11 i 8 dni

 

Okazało się więc, że 2 starsze ptaki to najprawdopodobniej samiczki, najmłodszy zaś to samczyk. Piszę najprawdopodobniej, gdyż jak podaje poczytny polsko-czeski dwumiesięcznik: w naturze wszystkie młode upierzeniem swym przypominają samicę w niewoli zaś młode samce mają od razu wyraźnie szarą głowę. Tak więc ostatecznie pewność co do płci młodych ptaków będę miał dopiero po pierwszym pierzeniu.

Młody w wieku 12 dni

Przez pierwsze kilka dni po wylocie młode przesiadywały na dnie klatki i tam nocowały. Samiczka zaś na noc przysiadywała nad nimi na najniższej żerdzi. Po kilku dniach młode zaczęły podlatywać i wspinać się na żerdzie. Zaczęły też nocować na najwyższej żerdzi razem z samicą.

Młode w wieku: 19, 18 i 15 dni

Autor: Marcin „yotan” Piskorski
Wszystkie zdjęcia pochodzą z hodowli autora.

Młode w wieku: 22, 21 i 18 dni

Młody w wieku 37 dni - dzień po wylocie z budki

Młody w wieku 43 dni - z matką

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.