Dodał(a) marta dnia 26 - 02 - 2011 0 Komentarzy

► Ten problem pojawia się głównie na przełomie maja i czerwca, kiedy młode wrony siwe opuszczają gniazda. W tym okresie poznają otoczenie, cały czas pozostając pod czujną opieką rodziców.
Jeżeli dorosłe ptaki zauważą zagrożenie, starają się przepędzić intruza. Najczęściej atakują go z powietrza, wyciągając do przodu nogi i celując w głowę. Do takich sytuacji rzadko dochodzi poza terenami zabudowanymi – u miejskich wron znacznie zanikł właściwy większości gatunkom lęk przed człowiekiem. Tereny, gdzie szczególnie często może dochodzić do tego rodzaju wypadków, to m.in. parki miejskie.
Czy to niebezpieczne?

Wrony najczęściej nie czynią ludziom krzywdy. Ich głównym celem jest przepędzenie intruza – w tym przypadku człowieka. Dochodziło do przypadków, że ptaki ścigały swoją „ofiarę” przez kilkaset metrów. Najbardziej narażoną częścią ciała jest głowa – jedna z kobiet zaatakowanych przez wrony
w szkockim miasteczku Dunfermline opisała, że poczuła ptasie pazury na skórze. Innej z kolei ptak niemal „wkręcił się” we włosy.
Najczęstszą reakcją na niespodziany atak jest panika i szybka ucieczka – o to zresztą najczęściej ptakom chodzi. Zdarzało się, że w wyniku agresji ptaków ludzie się przewracali i nabijali sobie siniaki. Najczęściej jednak kończy się przede wszystkim na strachu.
Jak się bronić?

Trudno jest powstrzymać ptaki przed atakowaniem ludzi w okresie wyprowadzania piskląt. Na pewno w miejscach, gdzie istnieje zwiększone ryzyko takiego zajścia, dobrze jest chodzić w czapce (osoby szczególnie wrażliwe mogą zamiast niej zakładać kask rowerowy). W Australii właśnie kaski były rozwiązaniem stosowanym przez rodziców dzieci atakowanych przez tamtejsze odpowiedniki wron, które założyły gniazdo tuż przy drodze prowadzącej do szkoły i atakowały każdego, kto się do tego miejsca zbliżał.

Czy to tylko polski problem?

Nie – podobne doświadczenia są udziałem mieszkańców wielu innych krajów, m.in. Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii czy Japonii. W Dunfermline trzy wyjątkowo agresywne osobniki przypuszczały atak w marcu, a więc mniej więcej miesiąc przed początkiem sezonu lęgowego. Przypuszczalnie były to ptaki wcześniej trzymane przez kogoś w domu, przyzwyczajone do otrzymywania od ludzi pokarmu.

Podobne zmartwienia mają np. mieszkańcy Seattle, gdzie wrony są szczególnie natarczywe w miejskich parkach.
W Nadrenii Północnej-Westfalii trzy wrony zaatakowały kobietę spacerującą po parku z psem. Miało to miejsce pod koniec maja w parku miejskim w Gysenburgu. Skrzydlatych napastników nie przestraszyło nawet szczekanie towarzyszącego kobiecie psa – owczarka niemieckiego. W końcu zostali odgonieni przez dwóch mężczyzn, którzy usłyszeli wołanie o pomoc. Dla poszkodowanej spacer zakończył się kilkoma siniakami, jakie nabiła sobie podczas upadku na ziemię.
Traumę przeżyły również trzy matki odprowadzające swoje dzieci do podstawówki w szkockim Dunfermline. Jedna z wron niemal zaplątała się we włosy zaatakowanej kobiety.
Z kolei w brytyjskim Littlehampton mieszkańcy Knightscroft Avenue musieli zmierzyć się w tym roku z wroną atakującą – wycieraczki samochodowe.

Antoni Marczewski
Warszawska Grupa Lokalna
Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
www.wgotop.org.pl

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.